Jaki powinien być idealny film ślubny? Cz.1

Dobre pytanie:) Ile osób tyle opinii. Jednym podobają się długie rozwlekłe (jak my to nazywamy) „tasiemce”, które trwają po 3-4 godziny. Argumenty, które przemawiają do wyobraźni fanów tasiemców, to:

  • Cena – przeważnie jest ona dużo niższa niż przy filmie trwającym 30-45 minut.
  • Nagranie wszystkiego – czyli od zapinania każdego guzika koszuli Pana młodego, po dalekiego kuzyna i wuja który je zupę – wszystko musi być nagrane.

Na rynku chociażby małopolskim, jest sporo firm zajmujących się (jak to określają) „profesjonalnym wideofilmowaniem”. Najczęściej wynajmując taką firmę zapłacimy między 1500 a 2500 zł. Na przygotowaniach pojawi się jeden Pan z wielką kamerą na ramieniu. Będzie nam towarzyszył do oczepin (a czasem nawet do 3 w nocy) dając gwarancję, że nic nie umknie czujnemu oku jego kamery. Dokładnie obejdzie kościół z lampką nakamerową, rozpraszając i oślepiając gości, zaś na sali rozstawi dodatkowe halogeny, skutecznie burząc intymny nastrój zabawy… Po kilku tygodniach otrzymamy komplet płyt DVD, a może i nawet jeden zestaw BluRay. W każdym pudełku będą 3-4 płyty z naszego wyjątkowego dnia. Wszystko w mocno nieograniczonej formie. Kilka drobnych pomyłek, czy wpadek będzie wyciętych z nagranego materiału, zaś autor zostawi nas z kilkoma godzinami zabawy… Czy zabawa ta będzie przednia, i czy chętnie będziemy oglądać wraz z całą rodziną, jak spocony wujek przypadkiem moczy krawat w rosole? Czy miło nam będzie wpatrywać się przez 3 minuty jak Panna Młoda męczy się z założeniem rajstop w sukni ślubnej? Czy naprawdę każdy dialog z fryzjerką podczas przygotowań zasługuje na to, by został uwieczniony w naszej filmowej pamiątce dla potomnych? Decyzja należy do Was… Oczywiście nasze słowa mogą wydać się przejaskrawione i karykaturalne, jednak z własnego doświadczenia rynkowego wiemy czym pachnie owo „profesjonalne wideofilmowanie”.

Niejednokrotnie przekonaliśmy się o tym, że mnóstwo pobierających się par, nie zdaje sobie sprawy, że ich film ślubny może wyglądać inaczej…

 

Comments are closed.